Przybory “piekarza”
Zawsze chciałam piec w domu chleb, jednak przez długi czas kojarzyło mi się to z trudną sztuką. Wtedy zamarzyła mi się maszyna do pieczenia chleba. Przez kilka miesięcy marzyłam o takiej maszynie, a jej zakup jakoś się nie składał – zawsze były inne wydatki, a w dodatku kuchnia wcale się nie powiększała ;-)
W końcu postanowiłam zrobić chleb ot tak w foremce, potem kolejny na blaszce w piekarniku i co? I wyszło! I uwierzcie mi bardzo się cieszę, że maszyny nie mam. Nigdy mi jej nie brakowało, a czytając opinie na innych blogach widzę, że większość osób używa jej jako robota kuchennego. To mnie tylko utwierdza w tym, że ja jej nie potrzebuję :)
No dobrze to co mi potrzebne do pieczenia chleba?
Foremki i blacha
Po pierwsze formy. Ja swoje wypieki piekę albo bezpośrednio na blasze wyłożonej papierem, albo używając różnych foremek.
Foremki, które używam to głównie keksówki, mam w kilku rozmiarach i stosuję je zamiennie, w zależności od wielkości bochenka jaki chce upiec. Większość z nich to standardowe metalowe foremki, niektóre są teflonowe, jakiś czas temu zakupiłam też foremki silikonowe.
Z tych ostatnich jestem bardzo zadowolona, chciałam jednak podkreślić, że są to te grubsze foremki (widziałam w sklepach też cieńsze, ale wydały mi się zbyt wiotkie). Między moimi formami silikonowymi a metalowymi keksówkami nie zauważam żadnych różnic w czasie pieczenia. Za to dają dużą wygodę. Wyjęcie gotowego chleba z takiej formy to jedna sekunda.
W zasadzie z metalowymi nie miałam większych problemów, poza jedną, z która za każdym razem musiałam wojować. Za pewne wynika to z faktu, że była prosta, a nie lekko zwężająca się w stronę dna. Wybierając foremkę warto zwrócić na to uwagę.
Keksówki, które używam to: 20 x 10 (do mniejszych chlebków), 26 x 10 (średnie) i 35 x 12 (do całkiem sporych bochenków).

Moje silikonowe keksówki, jedna o wymiarach 20 x 10 cm, druga 26 x 10 cm. Szczególnie korzystam z tej mniejszej.
Przy pieczeniu chleba korzystam też z tortownicy. Tak, na początku myślałam, że do chleba nie będę jej potrzebować, ale już chlebki w niej robiłam.
Tortownice, które używam to: śr. 23 cm (całkiem spory chlebek), a sporadycznie 16 cm (uważam, że nie jest tak potrzebna).
Waga
Bez niej nie wyobrażam sobie pieczenia. No dobrze da się metodą “na kubki”, ale o ile przy robieniu ciasta sama stosuję metodę szklankową, o tyle przy chlebie rozliczam wszystko w gramach. Myślę, że tak podany przepis ma większa powtarzalność i też łatwiej mi go przekazać dalej.
Drobniejsze rzeczy (jak sól czy przyprawy) rozliczam łyżkowo. Zdarza mi się też używać szklanki, jednak nie tyle do mierzenia co do transportowania różnych rzeczy na wagę.
Miska
Kolejny niezbędnik. Ja mam swoje dwie ulubione metalowe miski, ale równie dobrze sprawdzi się tu szklana. Ogólnie im większa tym lepsza.
Koszyczki i ściereczki
Do wyrastania chleba przydaje się koszyczek np. wiklinowy. Jednak z powodzeniem zastępuje go durszlak wyłożony ściereczką obsypaną mąką. Dlatego wcale nie trzeba kupować okrągłych koszyczków, z czasem może się jednak przydać podłużny. Ja jako wielbicielka okrągłych bochenków, szczególnie za nim nie tęskniłam.
Ściereczki (bawełniane lub lniane) przydają się za to nie tylko do wykładania koszyczka, ale też przykrywania miski podczas wyrastania.
Kratka do studzenia
Bardzo przydatna rzecz, wcale nie musi być duża – chleb przecież może wystawać poza nią. Ważne by był “w powietrzu” i łatwiej ostygł, a co za tym idzie nie zaparował (np. gdyby pozostał w keksówce). Moja kratka ma wymiary 20 x 20 cm i spokojnie daje sobie z nią radę.
Łyżka i ostry nóż
Łyżka do mieszania, a nóż z ostrym końcem do nakrajania chleba. Można go zastąpić żyletką.
***
Zapewne można mieć i więcej rzeczy, które są przydatne. Jednak okazuje się, że rzeczy niezbędne są zazwyczaj w wyposażeniu każdej kuchni. Ja cieszę się, że w końcu to odkryłam i mogę się cieszyć smakiem chleba domowego bez szczególnych wydatków czy zmiany kuchni ;-)






